Co zrobić gdy dziecko nie chce się kąpać?

DSC_0545_515DSC_0545
W ostatnim czasie gnębią mnie dwa problemy. Pierwszy dosyć prozaiczny: nie mam weny do napisania czegokolwiek, przez co karkołomnego bloga czytają tylko żona, rodzice i teściowa. Drugi jest dość mocno skomplikowany: Olka nie chce się kąpać.
I nie wiem czy młoda sprawdza swoją odporność na brud, czy testuje cierpliwość starego, czy po prostu ma takie widzimisię.
 
Choć przyczyna jest znana, nie wiadomo jak nad nią zapanować. Oto pewnego jeszcze zimowego dnia będąc w Rossmanie wpadłem (w moim robolskim mniemaniu) na zacny pomysł: kupiłem dziecku pastylki koloryzujące wodę do kąpieli. Wybrałem zacną niebieskość imitującą morze niczem na lazurowym wybrzeżu. Że wieczór był, to co sił w nogach pognałem do domu co by czym prędzej nalać wody do wanny i wykąpać Oleństwo. Podjarany byłem jak arab na kurs pilotażu gdy wrzucałem tabletkę do wody i zobaczyłem jak zabarwia się na kolor w stylu „bałtycki niepokój” z podkołobrzeskich plaż. No dobra. Lazurowego wybrzeża nie ma ale też jest znakomicie. Biorę mojego klona i z zachwytem pokazuję przygotowaną dla niej kąpiel. Olka popatrzyła na wodę. Następnie spojrzała na mnie jak na debila i z miną wyrażającą obrzydzenie rzekła: „Tata, Ola nie myć”. Zgłupiałem. To ja tutaj się staram a przyjdzie takie małe ledwo gadające i całą radość zabierze mnie staremu? O, nie! Nie dając za wygraną próbowałem zachęcić Oleństwo żeby wrzuciła do wanny lalę. Młoda przytuliła swoją zabawkę do mycia jeszcze mocniej, pokręciła głową i pokazując mi jednocześnie otwartą dłoń (jakby rzec chciała „Talk to the hand”) powiedziała krótko, zwięźle i na temat: „Nie”. Prosiłem, błagałem, kajałem się. Po kilkuminitowych negocjacjach młoda dała się przekonać. Poświęciłem swoją męską godność i zgodziłem się na popołudnie zabaw lalkami. Co mi tam.
 
Ochoczo rozebrałem grzdyla i włożyłem do wanny. Niestety ten mój wizualno – behawioralny klon zbyt bacznie zaczął obserwować wodę. Po minucie od rozpoczęcia kąpieli zobaczyła w wodzie paproch… Reakcja była niczem z filmu „Szczęki” – natychmiastowa ucieczka z wody. Gdyby była większa to zapewne wyskoczyłaby z wanny. Wstała, uczepiła się mojego ramienia i z krzykiem rozpaczy zawołała do mnie: „Tato, be!”. Na nic moje tłumaczenia, że to tylko paproch i zaraz go wyciągnę. Na nic mój heroizm w łapaniu owego rekina w wannnie. Olka tak jak stary nie lubi pływać w syfie (jak mam wejść do jeziora, rzeki czy morza to aż mnie trzęsie z obrzydzenia przed wodorostami i innymi pływającymi tam badziewiami). No, ale że w wannie? I to w domu? Wskoczyła 5 poziomów wyżej ode mnie.
 
Cóż było robić? Wyciągnąłem bajtla, wysuszyłem, ubrałem i położyłem do spania. Następnego dnia zaniechałem barwienia wody na niebiesko. Ale Oleństwo stanęło okoniem:
- Tato, Ola nie myć.
- Dlaczego Oluś?
- Tato, papot.
- Paproch? – mówię zdumiony – przecież tata powyciągał wszystkie paprochy z wody.
- Nieee, tato papot. Ola nie myć.
 
Załamka. Przecież kąpiel młodej to taki nasz rytuał od jej narodzin. Że już tak dorosła, że mnie nie potrzebuje czy co? Nic to, dziecko umyć trzeba. Więc jako nowoczesny rodzic rozpoczynam negocjacje, tłumaczenia i próbuję przekonać. 
Dupa. Gadka jak ze ścianą. Uparta jak ojciec. Złość zaczęła we mnie wzbierać. Na siebie. Że taki uparty jestem jak osioł. I to małe dwuletnie tamagochi ma ten paskudny charakter po mnie. Nie mogła przejąć w genach miłości i otwartości do ludzi po matce. Musiała po mnie upór i socjopatię. „Dżizas!” – krzyczę w myślach. I zaczynam się zastanawiać jak Ci ludzie niektórzy ze mną wytrzymują. Żona w szczególności.
No ale czas mija, a tłumaczenia odbijają się u mur zwany „Nie”. Po 15 minutach i na granicy nerwów wziąłem Oleństwo do wanny. To było najszybsze mycie świata i jednocześnie moje najdłuższe 30 sekund w życiu. Młoda wczepiła się we mnie, krzycząc „Papot! Papot!”. Aby dziecku stresu zaoszczędzić namydliłem ją szybko i postanowiłem spłukać prysznicem. Niestety. Młoda wytrąciła mi go jakoś z rąk. Oczywiście słuchawka musiała tak wylecieć żeby najprzód polać mnie całego a później całą podłogę w łazience. Klnę w myślach i nerwy moje już na granicy są. Młoda krzyczy. Dom wariatów. Wyjąłem, wysuszyłem, ubrałem i położyłem do spania.
 
I otworzyłem browara, bo to za dużo stresu jak dla mnie. Gdybym był nowoczesną matką to pewnie bym wpisał na jakimś forum facebookowych mamusiek pytanie „Co zrobić gdy dziecko nie chce się kąpać?” i natychmiast dostałbym pińcet dobrych rad od różnych mamusiek. A jedna przez drugą prześcigałyby się w tym czyjej rada jest lepsiejsza. Ja bym dodał im tylko do zadania level hardcore: Oleństwo następnego dnia schowało korek do wanny. Taka łajza uparta. Co zrobić? Jak żyć?
 
P.S. Żeby nie stracić 5,99 zł wydanych na barwnik do wody, używam go do swoich kąpieli. Wanna ma jakieś 100 cm. Ja 185. Więc lekko wystając nogami wyleguję się w odmętach lazurowego wybrzeża.
The following two tabs change content below.

Karkołomny

Racjonalny obserwator absurdów otaczającego świata. Miłośnik wszystkiego co dobre.

Ostatnie wpisy Karkołomny (zobacz wszystkie)

8 przemyśleń na temat “Co zrobić gdy dziecko nie chce się kąpać?”

  1. ~kr pisze:

    Co do problemu weny w 1 akapicie, proponuje napisać post o tym czy warto iść do policji czy naprawde jest tak negatywnie jak piszą na forach typu ifp, a gwarantuje że do grona rodzinnych czytelników dołączy min. jedna osoba(to wzrost o jakieś 25%) :D

    1. Karkołomny pisze:

      Zawsze to 25% więcej :) Daj mi tydzień :D

      1. ~kris pisze:

        to tydzień minął miesiąc temu :P a chętnie bym poznał przemyślaną opinie bo mam b.duże szanse sie dostać w sierpniu pewnie do opp, ale tyle narzekań zdążyłem usłyszeć i przeczytać od różnych policjantów, że sam sie zastanawiam.

      2. ~kris pisze:

        podbijam heh

  2. ~panna agata pisze:

    Ja lubię tu zaglądać,chociaż faktycznie ostatnio niewiele się tu dzieje. Mam córkę w zbliżonym wieku do Twojego Oleństwa, więc dobrze móc czasem poczytać, że lekko nie ma ;). Śledzę Twojego insta także i ostatnio zainteresowała mnie Wasza spacerówka. Wygląda na małą i lekką, a takiej szukam. Możesz podać nazwę? Z góry dziękuję. Ogólnie podoba mi się wyczucie gustu, raczej Twojej żony (zgaduje) w kwestii urządzenia mieszkania i ubioru. Twoich dam powinno być tu zdecydowanie więcej ;). Czekam na kolejny wpisz serii tych rodzinnych. Pozdrawiam.

  3. ~Agata pisze:

    Uśmiałam się z tego pływającego paprocha. Już myślałam, że to mój synek robi problemy w kąpieli. Twoje „dwuletnie tamagochi” pokazało mi, że mój Kubuś to amator w wynajdywaniu wymówek. Lubi wszystkiego rodzaju ulepszacze do kąpieli. Nie próbowałam tych tabletek, o których pisałeś ale jak zabraknie mi pomysłów, to może ich spróbuje. Na razie dokupiłam kilka zabawek do kąpieli i póki one działają, to nie będę nic zmieniać. Teraz mój syn bawi się taką deszczową chmurką. Znalazłam ją w sklepie internetowym Tublu. Mam inne sposoby na synka. Jak kupię kilka zabawek do kąpieli, to najpierw bawimy się jedną, a jak się znudzi, to dopiero wyciągam inne. Mój syn im więcej ma opcji, tym bardziej grymasi. Staram się też często zmieniać kąpielowe zabawy, żeby młody się nie nudził.

    1. ~Jaska pisze:

      Droga jest taka chmurka? Coś podobnego (o ile nie to samo) widziałam jakiś czas temu w internecie.

  4. Wysoka jakość wpisu

Odpowiedz na „~krisAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>