Na sygnale

55c6ec8d4ef28_o
Co chwila przyrzekam sobie, że nie będę komentował politycznych wydarzeń i bzdur dobrej zmiany. Że nie będę krytykował narodowców i nie będę bluzgał na Jarosława. Co chwila myślę sobie, że jednak lepiej zostać zwykłym blogerem lifestyle’owym albo parentingowym. Tak dla spokoju ducha. No ale co chwila mnie tak nerwy puszczają, że powstrzymać się nie mogę.
 
W piątek limuzyna Pani Premier zatrzymała się na oświęcimskim drzewie. Dobrze, że nie na brzozie. Pancerne Seicento staranowało równie pancerną limuzynę rządową.  Fakt wzbudza kontrowersje i stanie się kolejnym narzędziem politycznej walki. Będzie się ciągnął jak telenowela smoleńska i co chwila Jarosław lub Antoni będą wyciągali kolejną Izaurę z ekranu. Dobrze chociaż, że do zdarzenia doszło 10 lutego, to na miesięcznicach się zaoszczędzi. 
 
Czy jechał z was ktoś kiedyś na sygnale? Ba, czy prowadziliście auto uprzywilejowane w godzinach szczytu? Czy wiecie jak zimną krew trzeba wtedy zachować i jak bardzo wyostrzona musi być wtedy czujność? Ja wiem i coś Wam o tym opowiem.
Po pierwsze kierowanie pojazdem uprzywilejowanym nie uprawnia do łamania przepisów drogowych. Jazda na sygnałach ma pomóc w przemieszczaniu się pojazdu. Ma na celu ułatwić i usprawnić przejazd. Nie oznacza, że można jechać na oślep i nie zwracać uwagi na innych uczestników ruchu. Wręcz przeciwnie. Właśnie jadąc z użyciem sygnałów, zasada ograniczonego zaufania jest 10 razy większa. Przykład pierwszy z brzegu. Kilka lat temu operator w Szczecinie wezwał do napadu z bronią. Ot taka rozpoczynająca się wtedy mała wojenka dwóch zwalczających się grup. Bo i napadnięty do świętych nie należał. Przez miasto leci jakieś 7 załóg policji. Godzina około 16:00. Prowadzę oznakowaną Skodę od strony Placu Kościuszki w kierunku Wyszyńskiego. Błyski świecą a z głośnika lecą irytujące dźwięki zmiennotonowe. Na Bramie Portowej jadę powolnym slalomem między autami ustawionymi na czerwonym świetle. Widzę, że od Niepodległości do 3 Maja lecą samochody. Zatrzymuję się przed skrzyżowaniem żeby dać możliwość kierowcom na zahamowanie i łaskawe uniknięcie zderzenia z radiowozem. Bo postępowanie i patrol pieszy później murowany. Widzę, że pojazdy się zatrzymują. Powoli ruszam. Jednak jeden z królów szosy uznał, że może przejechać mimo stojących pojazdów. Gdy tylko ruszyłem kątem oka ujrzałem pędzące czarne coś z lewej strony. Naciskam hamulec i modlę się, żeby kierowiec nie przypieprzył w nas aby zbyt mocno. Śmignął przed samą maską nawet nie próbując się zatrzymać przed pojazdem uprzywilejowanym.
 
Rozumiecie w czym rzecz? Otóż kierowcy nie widzą i nie słyszą pojazdów uprzywilejowanych. Nie wiedzą też jak się zachować gdy widzą taki pojazd. Sprawa się rypie jeszcze bardziej gdy jest to pojazd nieoznakowany. Cywilny czyli. Prowadząc go trzeba mieć oczy naokoło głowy. Czy kierowca Seicento miał prawo nie widzieć następnych pojazdów jadących w kolumnie? Miał prawo. Tym bardziej, że na jednym z nagrań monitoringu widać, że odległość pomiędzy pierwszym a drugim pojazdem (w którym siedziała Pani Premier) wynosiła ponad 30 metrów, a dodatkowo pojazd ten nie miał włączonych sygnałów błyskowych. Myślicie, że kierowca go widział albo słyszał? Nie sądzę. Jeśli dodatkowo pojazd Pani Premier nie miał włączonych sygnałów dźwiękowych to słyszalność ostatniego pojazdu w kolumnie była znacznie ograniczona. Przykład: wielokrotonie zdarzało mi się jechać radiowozem nieoznakowanym w konwoju za karetką pogotowia. W godzinach szczytu. Przebicie się przez Basen Górniczy w Szczecinie w kierunku szpitala w Zdrojach to jazda na szpilach. Mimo, że jechałem zderzak w zderzak za karetką pogotowia, kierowcy wielokrotnie po przejechaniu karetki uznawali, że nic więcej nie jedzie i zajeżdżali mi drogę. Przy takiej jeździe trzeba mieć stalowe nerwy, refleks jak Bruce Lee i czujnym być jak ważka.
 
Myślę, że kierowca Seicento po prostu nie widział i nie słyszał kolejnych pojazdów. Zbadać należy przede wszystkim czy pojazdy używały sygnałów błyskowo – dźwiękowych. Przesłuchani funkcjonariusze BOR nie dają żadnej prawdy. Będą mówić to co trzeba. Pomóc może jedynie przesłuchanie postronnych świadków zdarzenia. I na ile prokuratura uzna te zeznania za wiarygodne. Radziłbym też dotrzeć do tego czy pojazd miał sprawne sygnały przed wypadkiem. A tutaj trzeba by dotrzeć do książek serwisowych i kontrolek używania pojazdu, w którym powinny znajdować się zapisy na temat wszelkich usterek. Sprawdziłbym także czas odpoczynku kierowcy pomiędzy służbami. Bo i to może mieć duże znaczenie. Z doświadczenia wiem, że w Policji czy w BOR funkcjonariusze często mają 4 – 5 godzin na odpoczynek. Nie przestrzegane są jakiekolwiek rozporządzenia dotyczące czasu pracy policjanta czy BORowika. Nie mnie oceniać zdolności kierowców BOR. Na pewno szkolenia przechodzą większe niźli ja miałem w policji. Zastanawiający jest fakt, że w ciągu roku powodują 3 wypadki w trakcie przewożenia najważniejszych osób w państwie. Czy do zdarzenia doprowadziła brawura BORowika? Nie wiem. Ale zmiany, które dla Biura funduje dobra zmiana nie wychodzą mu na dobre. Jak widać specjaliści Jarosława potrafią naprowadzić na drzewo nie tylko samolot.
 
Dodatkowo chciałbym się dowiedzieć jakie są regulacje dotyczące wykorzystywania sygnałów uprzywilejowanych podczas przewożenia ważnych osób w państwie. Dotarłem tylko do lakonicznego wpisu z Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 2 września 2002 r. w sprawie okoliczności, w jakich są używane pojazdy uprzywilejowane w kolumnach:
„§ 1. Pojazdy uprzywilejowane w kolumnach są używane:
1) jeżeli zachodzi konieczność zapewnienia bezpieczeństwa osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, osób wchodzących w skład delegacji państw obcych lub organizacji międzynarodowych przebywających na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej lub osób, które ze względu na dobro państwa należy objąć ochroną;
2) w czasie przemieszczania pojazdów Policji, sił zbrojnych, w tym państw obcych, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, straży pożarnej, Straży Granicznej, Służby Więziennej lub Biura Ochrony Rzàdu — jeżeli jest to niezbędne w związku z wykonywaniem zadań mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa i porządku publicznego albo zadań na rzecz obronności kraju;”
 
Mnie uczono, że pojazdu uprzywilejowanego można używać jedynie w przypadku wezwania na interwencję w związku z zagrożeniem życia lub zdrowia. Z powyższego wpisu wynika, że przejazd kolumny rządowej za każdym razem może odbyć się z użyciem sygnałów pojazdu uprzywilejowanego. Nawet jeśli Pani Premier śpieszy się do domu bo złośliwy Antoni podsypał jej do herbaty końską dawkę Laxigenu. A to już chyba lekkie przegięcie. 

Zdjęcie źródło: 
http://www.gs24.pl/wiadomosci/goleniow/art/5471862,ford-na-drzewie-czy-to-zemsta-nowe-informacje,id,t.html

The following two tabs change content below.

Karkołomny

Racjonalny obserwator absurdów otaczającego świata. Miłośnik wszystkiego co dobre.

Ostatnie wpisy Karkołomny (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>