Zabiliśmy dziecko

Scared-child-needing-reassurance

„Najbardziej gorące miejsce w piekle jest zarezerwowane dla tych, którzy w okresie kryzysu moralnego, zachowują swą neutralność” Dante Alighieri, „Boska Komedia”

Dlaczego 4 letnia dziewczynka musiała umrzeć? Od kilku dni siedzi we mnie to pytanie. Zabiera mi komfort mojego ciepłego życia. Wprowadza chaos i nie pozwala wyzbyć się irytującego i irracjonalnego poczucia winy. Dlaczego nikt nie zareagował? Dlaczego matka widząc i wiedząc co się dzieje godziła się na to? Dlaczego nie ochroniła swojej córki przed idiotą, który jest gorszy od zwięrzęcia? Kto za to ponosi odpowiedzialność? I dlaczego to my jesteśmy temu winni?

Zaniechanie

Wiadome jest, że to nie była normalna rodzina. Ona miała dwójkę dzieci. Każde z innym ojcem. Jedno mieszka z byłym mężem w Gliwicach. Na pewno jest szczęśliwsze. Bo żyje. O 33 latku, który zabił 4 latkę wiemy niewiele. Sąsiedzi mówią w mediach, że był cichy, spokojny, normalny i nawet z tą małą wychodził na spacery. Za rękę ją trzymał. Ale zabił. Byli z biedy. Patologicznej. Takiej która nie potrafi zapewnić sobie podstawowych dóbr. Egzystowali z dnia na dzień dbając tylko o zapewnienie sobie fajek i procentów. Bo reszta była z pomocy społecznej. I z 500+.

Skąd wiem, że ich jedynym celem w życiu były faje i wóda? Bo jako policjant trafiałem w takie miejsca, z których nawet Pan Bóg ucieka w popłochu, a Panie z MOPSu przychodzą raz na ruski rok, bo strach im tam jeździć. Widziałem tak patologiczne miejsca, gdzie za toaletę służyło wiadro z gównem stojące na samym środku jedynego pokoju. Zabierałem dzieci rodzicom nieprzytomnym od alkoholu. Wielokrotnie. I nigdy to nie było łatwe. Dzieci zawsze chciały zostać z matką i ojcem. Rodzice zawsze je chcieli przy sobie zatrzymać. Nawet najbardziej patologiczni, biedni i nieporadni życiowo. Bo miłość do tych dzieci, dawała im resztki sił. Do egzystowania. Mimo, że nie potrafili zapewnić im podstawowych dóbr. Mimo, że nie potrafili przestać dla nich chlać. To jednak nigdy nie zrobili krzywdy tym dzieciom.
Wielokrotnie Panie z MOPSu trafiały do takiej rodziny po raz pierwszy gdy my policjanci wzywaliśmy je do odebrania dzieci. Bo sami musieliśmy zapewnić opiekę pijanym rodzicom zapomnianym przez Boga. Panie z MOPSu wielokrotnie dopiero wtedy widziały jakie są warunki bytowe takich rodzin. I były niemiłosiernie zdziwione. A mnie się nóż w kieszeni otwierał. Na ich ignorancję. Tak jak teraz otwiera mi się gdy słucham wypowiedzi przedstawicielek pomocy społecznej na temat sytuacji w domu małej Oliwki. One nie miały żadnych niepokojących sygnałów. Dlaczego? Bo gówno wiedziały o sytuacji w tym domu. Nie interesowały się tym i miały to w dupie. Czy popełniły grzech zaniechania? Nie. Zachowały swoją neutralność. Tak zwanie nie wpierdalały się.

Oliwka

Miała 4 lata. Czym zasłużyła sobie na śmierć? Tym, że żyła. Że wychowywała się w patologii, która nawet nie nauczyła ją mówić. Jednak była dzieckiem. Rodzice naznaczyli ją piętnem niepowodzenia. Bo w takich rodzinach dzieci są skazane na przegraną. Ale czy to znaczy, że trzeba zabierać światu jej wesoły śmiech? Oliwka nie miała przed sobą perspektyw. Nie mogła liczyć na to, że jej matka nagle pójdzie po rozum do głowy, przestanie chlać, ustatkuje się i znajdzie partnera, który zapewni im bezpieczeństwo. Ale czy musiała być ofiarą złożoną na ołtarzu niesprawiedliwości społecznych za grzechy jej matki i jej konkubenta? Czy można było zabierać dziecku ten świat, w którym rządzą pieniactwo i skurwysyństwo? Przecież to dziecko nie wiedziało nawet co to jest życie. I przez to nie potrafiło go ochronić. Nie znało jego wartości. Nie wiedziało co to znaczy je stracić. Bała się. Nie rozumiała tej sytuacji, że matka jest z kimś, kto ją bije. Ale akceptowała to. Bo matka się temu nie sprzeciwiała. Oliwka miała problemy z mówieniem. Ale jakimś sposobem potrafiła przekazać matce, że boi się zostawać z nowym wujkiem. Matka zachowała swoją neutralność. Widziała, że jej partner robi dziecku krzywdę. Ale godziła się na to. Nie sprzeciwiła się. Co kierowało jej działaniem? Może Oliwka od początku była dla niej ciężarem, którego nigdy nie chciała i było jej na rękę to, co robił konkubent? Może wiedziała, że jak zwróci się o pomoc do Policji to ta zabierze jej dziecko? A z miłości nie chciała jej stracić w taki sposób. Może nauczona doświadczeniem wiedziała, że Niebieska Karta to jedno wielkie gówno, które nie działa?  Może wiedziała, że jak pójdzie po pomoc do MOPSu, to ten nic nie zrobi? Może bała się konkubenta? Może widząc beznadziejność swojego życia nie chciała, aby jej córka przeżywała to samo piekło na ziemi, a jej życie było trwaniem z dnia na dzień i oczekiwaniem na śmierć? A może po prostu nie wiedziała co ma robić? Bo rodzice, szkoła, Państwo nie nauczyli jej samodzielności. Nie dali jej instrukcji obsługi życia.

Bydle

Oliwka przeżywała w ostatnich tygodniach przed śmiercią koszmar. Była pozostawiona sama sobie. Na złamane żebro, obojczyk i kość łokciową matka stosowała maści. Oliwka nie wiedziała co ma zrobić. Była dzieckiem. Sąsiedzi zapewne jej niektóre reakcje tłumaczyli wstydliwością, rozwydrzeniem, złym wychowaniem czy charakterem. Tymczasem ona po prostu nie wiedziała gdzie może szukać pomocy. Poza tym przypomnijcie sobie jak byliście dziećmi w wieku 4-6 lat. Czy byliście kiedyś w stanie powiedzieć coś złego na swoich rodziców? Poskarżyć się do kogoś obcego? Nawet gdy chwilę wcześniej dostaliście klapsa a sąsiadka pytała czemu to maleństwo takie zapłakane, wy chowaliście się za rodzicem robiąc obrażoną minę. A rodzic za was tłumaczył, że coś nie w humorze jesteście tego dnia. I tak był wilk syty i owca cała.

923591493_1382370827

Ale co kierowało tym bydlęciem, które okładało niewinne dziecko za to, że płacze? Dlaczego taki człowiek znęcał się nad nią? Dlaczego zabraniał jej żyć? Bo zakłócało jego spokój? Bo chciał nic nie robić, a to dziecko wymagało uwagi? Bo bez zobowiązań chciał oglądać telewizję, siedzieć w telefonie czy przejrzeć gołe cipy w necie pod nieobecność partnerki? A Oliwka mu w tym przeszkadzała? Ale czy to znaczy, że trzeba było ją pozbawić życia? Że trzeba stworzyć dziecku piekło na ziemi? Oczywiście, że nie. Ale on zapewne nie potrafił inaczej. Na 90% wyniósł to z domu. Nauczył się, że gdy dziecko płacze, jest niegrzeczne, nieposłuszne, nieznośne czy po prostu jest, to wystarczy je zbić, aby było spokojne i nie przeszkadzało w czymkolwiek. Sam zapewne doświadczył tego nie raz. Sam zapewne widział to u innych. Nie wiedział tylko, że biciem, rzucaniem, popychaniem można zabić dziecko. On nie chciał zabić Oliwki. On chciał ją tylko uciszyć bo płakała. A nie potrafił inaczej. Wiedział tylko, że jak dziecko płacze to najlepszym sposobem na jego uciszenie jest bicie. Więc bił. Aż zabił.

Winni

Gdy usłyszałem jego tłumaczenia zatrzęsło mną. Pomyślałem o swojej prawie dwuletniej córce. Postawiłem ją na miejscu Oliwki. Uderzyła we mnie fala takiej nienawiści, że gdybym miał to bydlę w tym momencie przed sobą na pół metra to bym udusił gołymi rękoma. Tak jak 99% z Was. Albo zapewne nie zrobilibyśmy nic. Może dalibyśmy mu parę kuksańców, ale poza tym biernie patrzyli na to jak Sąd RP wydaje na niego wyrok. Oby jak najwyższy. Bo instykt samozachowawczy nakazałby nam dbać o siebie. I nie przejmować się tym co minęło. A do tego cieszyć się, że to nie spotkało nas.

Ludzie pytają czemu sąsiedzi nie reagowali? A czy wy kiedykolwiek zareagowaliście na płacz dziecka za ścianą? Przecież to normalne, że dziecko płacze. I nikomu nic do tego. A tym bardziej wtrącać się i dzwonić po policję. Dziecko musi sobie popłakać. Poza tym po co brać na siebie problemy innych? Po co spróbować pomóc uchronić inne życie? Jak coś się stanie to zobaczymy to w telewizji. Świat i tak szybko zapomni. Bo media będą bardziej zainteresowane tym, czy jakiś baran, jako prokurator, oskarżał opozycjonistów w PRLu, czy był Janosikiem PZPR i chronił te biedne solidarnościowe duszyczki? O Oliwce świat zapomniał po 2 dniach. O idiocie z PRLu pierdolą od dwóch tygodni. Świat zapomni o innych dzieciach, które spotka los Oliwki. My zapomnimy. Bo to nie nasza sprawa. Bo mamy własne życie. Bo nie mamy czasu zajmować się cudzymi problemami. A może tak w końcu odważymy się przeciwstawić skurwysyństwu i zaczniemy mówić głośno „NIE”?! Przeciw temu co nam się nie podoba. Przeciw krzywdzie dzieci. Przeciw niesprawiedliwości. Przeciw podziałom. Może w końcu przestaniemy być samolubnymi oportunistami i wyjdziemy poza kokon własnego komfortowego i poukładanego świata. Bo nie możemy trwać w grzechu neutralności. To od nas zależy wszystko. Nawet życie małej Oliwki.

The following two tabs change content below.

Karkołomny

Racjonalny obserwator absurdów otaczającego świata. Miłośnik wszystkiego co dobre.

Ostatnie wpisy Karkołomny (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>