Krótka opowieść o rozstaniu

zakaz

Telefon

03 kwietnia 2016 roku. Niedzielny poranek. Wczesny. Nawet Bardzo. Godz. 06:25. Na moim policyjnym biurku dzwoni telefon. Otwieram oczy, bo to przecież dopiero co dyżur rozpoczęty więc skleić powiekę z poduszką można jeszcze do 09:00. Podnoszę słuchawkę i z irytacją w głosie mówię do dyżurnego (bo kto inny może dzwonić o tej porze):

- Czego mi relaks psuje? Jak nie ma trupa albo zgwałconej dzierlatki to nigdzie nie jadę.
- Marcin? – Baniak zawsze musiał rozpocząć rozmowę od pytania czy to ja.
- No Marcin. Co jest?
- Ty, doszły mnie słuchy, że Ty się z Policji zwalniasz?
- Ja? – odpowiedziałem w sposób który mnie najbardziej irytuje. Czyli pytaniem „JA?”. W głowie zalęgła mi się myśl, że coś zjebałem i BSW albo jakaś prokuratura szykuje mi zarzuty.
- No. Połowa komendy o tym gada, że uciekasz i miliony będziesz zarabiał.
- Nic mnie o tym nie wiadomo.
- No kurwa wszyscy o tym gadają.
- Szkoda, że mnie nie zapytali. Co prawda jak mnie robota wkurwi to zdarza mi się wykrzyczeć, że rzucę tą psią służbę, ale nikomu nie mówiłem, że miliony będę zarabiał.
- Czyli się nie zwalniasz?
- Nie mam takiego zamiaru.
- Aaa. No to cześć. Odpoczywaj.

Odłożyłem słuchawkę i wróciłem do relaksu. „Zwolnić się. A co ja w mordę mogę robić po 7 latach w milicji?”. Uśmiechnąłem się na myśl o możliwości pracy jak normalny biały człowiek. „Debil. Kto Cię przyjmie”. I dalej począłem kleić oko z poduszką.

Kolejny telefon

19 kwietnia 2016 roku. Na komisariacie dzień powszedni. Czyli standardowa praca z klientami.

- Grzesiu, Ty to chyba powinieneś zawód jednak zmienić. Co nie wyjdziesz w nocy na robotę to Cię łapią. Nie nadajesz się na złodzieja a mimo wszystko kradniesz na potęgę.
- Ja Panie władzo nic nie zrobiłem.
- Grzesiu nie pierdol mi tu. A kto ciągnął 2 rowery przez pół miasta? Może moja z Karolkiem?
- Panie władzo, te rowery leżały na trawniku pod blokiem.
- No, no. Na trawniku. Chyba na balkonie na 1 piętrze.
- Naprawdę Panie władzo. One leżały na trawniku. Więc pomyślałem, że są niczyje i je wziąłem. Przecież to nie kradzież.
- Kurwa Grzesiu, z Tobą rozmowa jest jak połączenie z Ełkiem. Czy ty myślisz, że zrobisz ze mnie debila? Już bardziej bzdurnych tłumaczeń pod tą swoją kopułą nie mogłeś wymyślić. Nawet gdyby leżało to pod blokiem to nie masz tego prawa ruszyć, rozumiesz? Jest..
- Ale przecież…
- Starzy Cię nie nauczyli Grzesiu żeby nie przerywać jak ktoś gada? No, więc zawrzyj swoją paszczękę, bo jak słucham Twojego tłumaczenia to mnie ręka zaczyna świerzbić. Zapamiętaj sobie raz na zawsze: jest takie coś jak przywłaszczenie. Choćby chuja na chuju stawał nie masz kurwa prawa ruszyć nawet leżącego, nikomu niepotrzebnego kabla na budowie bez czyjegoś pozwolenia. Poza tym Grzesiu, który to już w mordę zarzut w przeciągu ostatnich 3 miesięcy, który Ci stawiam?
- Nie pamiętam.
- 48 Grzesiu. I kurwa zawsze masz jakieś wytłumaczenie. A to kolega poprosił Cię żebyś przypilnował i stałeś z rowerem na przystanku, a to kolega zostawił u Ciebie w piwnicy, a to kolega zaprosił Cię na wycieczkę rowerową. Tylko tych kurwa kolegów nigdy nie widać i sam przyjmujesz wszystko na garba.

W tym momencie, gdy zaczynałem iść ze wznoszącą falą policyjnej erudycji wywołanej złością na to siedzące przede mną złodziejskie nasienie, przestrzeń wypełnił łagodny dźwięk „Otherside” Red Hot Chilli Peppers. Hajduczek dzwoni. „No żesz w mordę w takim momencie. Wątek stracę.” Ale przecież każdy wie, że nie odebrać telefonu od żony to równoznaczne jest z nałożeniem sobie akumulatora na jaja. Więc wziąłem do ręki smart fołna i głosem najłagodniejszym z możliwych rzekłem:

- Co byś chciała słońce?
- Michuś, możesz rozmawiać? – wypowiedział Anusiak szeptem. Zastanowiło mnie to, więc uznałem, że trzeba się dowiedzieć o co chodzi.
- No mam zatrzymanego, ale mów o co chodzi?
- Michuś, bo jest konkurs na stanowisko w shippingu. Może zaktualizujesz CV i prześlesz? Może warto spróbować?

Pytanie, którego bym się nie spodziewał. Zupełnie zbiło mnie ze wszystkiego. Politycznie trzeba było odpowiedzieć:

- Dobrze, porozmawiamy o tym w domu. Jest 14:47 a mam jeszcze trochę czynności z klientem do wykonania więc nie mam czasu się teraz nad tym zastanawiać. W domu będę myślę około 19:00.

Anusiak

W domu byłem o godz. 21:00. Anusiak czekał z kolacją. Od progu zapytałem o co chodzi z tą pracą.

- Bo wiesz, u nas w shippingu szukają pilnie człowieka. Może złożysz CV. Co Ci szkodzi?
- Nie wiem Anuś. Kto mnie weźmie do pracy w cywilu po 7 latach w policji?
- Ja myślę, że Ty się marnujesz w tej policji. Ta robota nie sprawia Ci już tyle radości jak choćby 4 lata temu gdy się poznaliśmy. Myślę, że sprawdzisz się na tym stanowisku i może to być Twoja przepustka do normalności.
- Dobra, dobra. Złoże to CV. Jak mnie wezmą to pójdę na rozmowę. Ale na nic się nie nastawiaj.

Rozmowa

28 kwietnia 2016 roku, godz. 10:55.

- Dzień dobry, jestem umówiony na godz. 11:00 na rozmowę kwalifikacyjną.
- Proszę usiąść na kanapie i chwilę poczekać, zaraz ktoś po Pana przyjdzie.

Usiadłem. Czekam. Tępo patrzę w monitor, na którym pokazywany jest instruktaż BHP. Jakiś pokemon w pomarańczowym kubraku chodzi i pokazuje, że nie wolno chodzić bez okularów i trzeba mieć na sobie kamizelki odblaskowe, bo nas wózek widłowy przejedzie. Następujące po sobie sceny zaczynają mnie lekko nudzić. Patrzę na zegarek. 11:10. Czuję lekką irytację. Jestem po nocce i mam wszystko w dupie. Chcę żeby ta rozmowa już się skończyła, żebym mógł wrócić do chaty i położyć się spać. Służba na dyżurze do najłatwiejszych nie należała. OPP rozbiło kartel narkotykowy i zwiozło na komisariat jakieś 0,9 grama marihuany, później dziwne włamanie do monopola i kradzież wódy i fajek, a na koniec żeby się nie nudzić zaginięcie I kategorii – jakiś niedoszły wariat samobójca nawiał z Oddziału V, czyli psychicznego. Znacie to uczucie po przepracowanej nocce? Po dwóch godzinach snu człowiek jest obojętny na wszystko, powieki sprawiają wrażenie sklejonych butaprenem i każde mrugnięcie sprawia ból i trzeba włożyć niezwykle dużo wysiłku żeby ponownie otworzyć oczy. W skrócie: człowiek czuje się jak kotlet z psa III kategorii pomielony razem z budą.

W końcu przyszli. Zabrali do pokoju zwierzeń. Przynieśli kawę. Rozmowa jak rozmowa. Normalne zwroty grzecznościowe. Słucham. Popijam kawę i próbuję być skupionym, bo rozprasza mnie nawet szmer włączonej klimatyzacji. W każde pytanie muszę się wsłuchać, żeby zrozumieć o co mnie pytają. Bo w głowie rozbija mi się tylko jedna myśl: „Spać”. Jak do mnie coś mówią to zastanawiam się czy widzą, że jestem lekko poza tym pomieszczeniem. I staram się wywołać na twarzy zainteresowanie. „Spać”. Pytają: „Co to są ci wywiadowcy? A co Pan robił w wywiadowcach? A czym się Pan zajmował w dochodzeniówce?” itd. itp. Wiem, że mogę wcisnąć największy kit, bo nikt nie zna policyjnej roboty. Ale fantazja mnie nie ponosi i odpowiadam rzeczowo. Rozmowa przebiega gładko. Gdy nagle pada to jedno pytanie, o którym myślałem, a na które nie byłem gotowy: „Dlaczego chce Pan odejść z Policji?” Burza myśli, kocioł we łbie.

- Dlaczego chcę odejść z Policji? Bo… hmmm – kurwa. Jąkam się. Nie wiem co mam im powiedzieć. Przerwa trwa jakieś 30 sekund i moi rozmówcy chyba zaczynają widzieć przerażenie w moich oczach. „Kurwa, dlaczego ja chcę odejść z Policji? Ogarnij się”. Łapię grunt i zaczynam mówić:

- Ale kto mówi, że ja chcę odejść z Policji? Ja nie muszę i niekoniecznie chcę odejść z policji. Lubię tą pracę. Nie jest to robota najłatwiejsza i najprzyjemniejsza. Daje mocno w tyłek i wpływa negatywnie na psychikę. Mimo wszystko daje pewien rodzaj spełnienia. Jednak w pewnym momencie swojej służby poczułem, że stoję w miejscu i nie rozwijam się. Robię ciągle to samo, a przełożeni nie są skorzy do wysyłania na kursy udoskonalające czy specjalistyczne. W ciągu prawie 7 lat służby nie byłem na ani jednym kursie. Dodatkowo kariery w służbie raczej nie zrobię, ponieważ rządzi tutaj kolesiostwo i nepotyzm. Na sukces skazani są tylko synowie czy bratankowie komendantów. Jak człowiek nie ma plecaka, to ciężko mu awansować ciężką służbą. Jedyną drogą w takiej sytuacji jest włażenie w tyłek przełożonym, a do tego nie jestem stworzony i gardzę ludźmi, którzy to robią. Dodatkowym minusem służby jest wynagrodzenie, które jest nieadekwatne do zaangażowania w służbę, czasu jej poświęconemu i zagrożeniom, na które policjant jest skazany. W ciągu 7 lat nie byłem na żadnym kursie ale za to na HIV badany byłem 4 razy, bo sytuacja na interwencji była dynamiczna. Do tego człowiek pracuje po 16 godzin i często nie słyszy nawet dziękuję. Nadgodziny nie są wypłacane, bo można sobie odebrać wolne, których nigdy nie ma jak wziąć, bo nie ma ludzi a pracy dużo. Ale lubię tą robotę. Nie muszę z niej odchodzić i nie wiem czy to zrobię. Przyszedłem na rozmowę, ponieważ zawsze mogę coś zmienić w swoim życiu na lepsze. Gdy będziecie mnie chcieli zatrudnić, to wtedy będę się mocno zastanawiał czy przyjmę propozycję.

Miny rozmówców wyrażały pewien rodzaj niedowierzania.

I wszyscy nas w tej robocie kochają

Telefon trzeci

Po 25 minutach od zakończenia rozmowy, która trwała godzinę, siedziałem już w samochodzie. Podłączyłem Spotify i włączyłem swoją playlistę na odtwarzanie losowe. Chciałem tylko dotrzeć jak najszybciej do domu i położyć się spać. Cieszyłem się, że jest po rozmowie i nawet nie zastanawiałem się jak wypadłem. W głośnikach poleciała Metallica i Wherever I May Roam. „Wędruję, gdziekolwiek zechcę. Coś w tym jest” – pomyślałem. Nagle kojące trash metalowe dźwięki bogów metalu przerywa sentymentalnie irytujący „Otherside” Red Hotów. Żona dzwoni.

- Co tam mała?
- Michuś! – słyszę ekscytację w jej głosie. – Chcą Cię zatrudnić! Masz dać odpowiedź do 5 maja.

„Kurwa mać”

2 Maj

Długi weekend. Każdy normalny biały człowiek wypoczywa nad morzem korzystając z uroków deszczowego i wietrznego Bałtyku, pocieszając się browarem w łapie. Ja muszę siedzieć w robocie.

- Nie wiesz czy komendant dzisiaj będzie? – pytam kolegi z pokoju.
- Dyzio? Mówili, że ma się pojawić około 14:00. A czemu pytasz?
- A muszę mu dać akta do przejrzenia i omówić jedną sprawę.

Godzina 14:37. Na biurku dzwoni służbowy telefon. Podniosłem słuchawkę:

- Karczewski – rzekłem znudzony.
- Panie Marcinie poproszę do mnie – komendant nie miał w zwyczaju się przedstawiać.

Lekko zaniepokoiła mnie ta sytuacja, bo takie wezwania to oznaczają zazwyczaj jakiś opierdol. No ale co było robić. Poszedłem. Po przekroczeniu progu gabinetu rzekłem:

- Melduję się Panie Komendancie!
- Niech Pan siada. Panie Marcinie, Pan od roku dopytywał się o kurs dla dochodzeniowców. Wysyłamy Pana 16 maja do Piły.

Poślady mi się zluzowały. A więc wysyłają mnie w końcu na kurs.

- Panie Komendancie dziękuję za propozycję. Ale przyszedłem do Pana z takim pismem – podałem kartkę papieru przez stół.
- Raport?

Dyzio spojrzał na mnie i począł czytać.

- Pan chyba żartuje?
- Nie Panie Komendancie. Z takimi Raportami się chyba nie żartuje.
- Ale jak to Pan się chce zwolnić? Co ja mam Komendantowi Miejskiemu powiedzieć? Przecież jest Pan już drugim policjantem w przeciągu ostatnich 3 miesięcy, który się zwalnia bez przyczyny.
- Może mu Pan powiedzieć ode mnie, że dziękuję za współpracę – rzekłem z ironią. Dyzio jakby nie usłyszał tego co powiedziałem.
- No ale jak to? Przecież Pan ma prawie 7 lat służby. Duże doświadczenie, ma Pan wiedzę i nigdy nie miał Pan jakichś większych przewinień. Dużo Panu będą tam płacić? Mogę Pana jakoś przekonać?
- Panie Komendancie, nawet jak da mi pan 6 grupę, to będzie za mało.

Dzień Dziecka

Przestałem być policjantem i służyć wiernie narodowi 31 maja. W dzień dziecka czułem się dziwnie. Jakbym rozstał się z kobitą z przyczyn racjonalnych, mimo że między nami cały czas było to uczucie pożądania. Lekko tęskniłem. Koledzy policjanci dowiedzieli się, że odszedłem. Niektórzy nadal twierdzą, że jestem debilem. Inni podziwiają i mówią, że trzeba mieć stalowe jaja, żeby coś takiego zrobić.

P.S. Wszelkie dialogi i wydarzenia są autentyczne. W tekście nie ma ani krzty P.S. Wszelkie dialogi i wydarzenia wydarzyły się naprawdę. W tekście nie ma ani krzty mitomanii.

The following two tabs change content below.

Karkołomny

Racjonalny obserwator absurdów otaczającego świata. Miłośnik wszystkiego co dobre.

Ostatnie wpisy Karkołomny (zobacz wszystkie)

3 przemyślenia na temat “Krótka opowieść o rozstaniu”

  1. ~kris pisze:

    To oznacza że nie będzie już artykułów o tematyce policyjnej?

    1. Karkołomny pisze:

      Oczywiście, że będą :)

  2. ~Piotr pisze:

    Cienkie takie,że… jednak mitomania i do tego grafomania. Jej 7 lat! po tylu to się dopiero łapie o co chodzi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>